Rozmowa

piątek, 15 czerwca 2012

Z dziećmi w drodze na co dzień

 

Z dziećmi w drodze na co dzień
Z dziećmi w drodze na co dzień

Poznajcie Anię (Polska) i Thomasa (Berlin), a także Hanię (2,5 roku) i Milę (1,5 roku). To rodzina, której udało się połączyć miłość do podróży z pracą i byciem razem. Codzienne odkrywanie nowych zakątków świata to ich sposób na życie. Jeśli jesteście ciekawi jak to wygląda w praktyce, odwiedźcie ich bloga The Family Without Borders, uznanego przez National Geographic za najlepszy blog podróżniczy 2011 roku. A u nas przeczytajcie ciepłą i ciekawą rozmowę z autorami.

family

Co było Waszą najwspanialszą przygodą w podroży z dzieckiem?

Ojej, nasze ostatnie dwa lata to najwspanialsza przygoda! Ale to, co od razu przychodzi mi do głowy, to fakt, że w podróży dużo więcej się pamięta: miejsc czy momentów. I dzięki temu, że byliśmy w podróży z małymi dziećmi - bardzo bardzo dobrze pamiętamy, jak i kiedy dziewczynki zaczęły mówić, kiedy robiły pierwsze kroki, z kim i jak się bawiły. To fajnie pamiętać, w domu nie pamięta się, co się jadło w poprzedni czwartek, ale w drodze, kiedy każdą noc spędzamy gdzie indziej i pamiętamy każdy poranny widok - tak. Milion tych przygód jest, na przygody zapraszamy na bloga.

Za czym najbardziej tęsknicie, kiedy jesteście w drodze?

Za rodziną, przyjaciółmi, dobrą czekoladą i wodą nie z miski, ale z kranu. Podczas podróży wokół Morza Czarnego pamiętam też tęsknotę za kibelkiem zamiast dziury w ziemi i za zupą pomidorową, którą robi moja mama. Ale to w ciąży byłam, to pewnie dlatego!

Co Was zaskoczyło w podroży z dzieckiem?

Chyba najbardziej nas zaskoczyło to, jakie to było proste i naturalne. Kiedy złapaliśmy rytm (czyli jechaliśmy tylko wtedy, kiedy dziewczynki były zmęczone i spały, a jak wypoczęły, to odkrywaliśmy dalej) i słuchaliśmy ich potrzeb - wszystko się udawało. A kiedy zaczynaliśmy za dużo planować, umawiać się tu i tam, szybko coś się sypało. W zasadzie tylko dwa minusy podróżowania z dziećmi odkryliśmy podczas ostatnich dwóch lat w drodze: 1. bez dzieci pewnie byśmy odwiedzili też bardziej niebezpieczne czy męczące zakątki, jak np. Dagestan w tamtym czasie, czy kilkudniowe wyprawy przez góry na koniach. Byliśmy już z Hanią i odpuściliśmy. 2. nie wychodziliśmy wieczorami: w drodze nie ma babci czy przyjaciół, z którymi można dzieci zostawić, więc cala nocna część miasta i rozmów przepada. Ale za to jest dużo więcej rozmów dziennych, zaproszeń, kontaktów, przepuszczania na granicach, zdjęć, sekretów, wszystkiego.

Co doradzacie początkującym podróżującym rodzinom?

Chyba przyzwyczajania dzieciaków do nowych ludzi i drogi, choćby podczas weekendów. Bo dla każdego to może być szokujące: nagła przesiadka do auta czy pociągu, nowe twarze, czarne, w chustach, bardzo inne. Myślę, że warto też zbudować dziecku w drodze znajomą otoczkę: misia, łóżko, te same piosenki. Ale generalnie nam się wydaje, że w tych pierwszych latach to, czego dziecku potrzeba poza jedzeniem i spaniem - to są szczęśliwi rodzice. Więc jeśli to podróżowanie daje wam szczęście - pokażcie je swoim dzieciom. I nie słuchajcie za dużo cioć i wujków, którzy lubią robić wielką sprawę nawet z przejechania z dzieckiem z miasta do miasta.

Co warto ze sobą zabrać? A co jest zupełnie zbędne?

My podróżujemy samochodem (głównie dlatego, żeby w nim też spać, no i żeby być fajnie niezależnymi), więc mieści się nam wszystko, co według nas niezbędne: ukochany miś Hani, zajączek Mili, poduszki (te z domu), parę zabawek (dosłownie parę, bo wszędzie można coś nowego, ciekawego kupić, stare oddać innym dzieciom, a i tak jeziorko i kamyki będą najciekawsze). Dobry fotelik samochodowy (my używamy Römera), nosidła na plecy (lubimy Tula), a naszym ostatnim odkryciem jest dmuchane zabezpieczenie do łóżka (Dream Tubes - małe i lekkie, a na te noce u kogoś, czy w hostelach - mega praktyczne, bo można dziecko położyć na każdym łóżko i nie obudowywać, żeby nie zleciało, nasze się strasznie wiercą). Na pewno zawsze mieliśmy ze sobą za dużo ubrań. I za dużo książek. Te też można kupić, albo pożyczyć.

Najfajniejszy zakątek globu z Waszego punktu widzenia? I z punktu widzenia dzieci?

Najpiękniej i najmilej było nam w Gruzji. Chyba dla dzieci też - wszyscy tam szaleją na punkcie gości, a już malej blondyneczki to w szczególności. Ale dziewczynkom się podobało wszędzie, gdzie była woda (czy to nad jeziorem z Gwatemali, czy na plaży w Belize), wszędzie gdzie nie gryzły komary czy inne muszki (co naprawdę może popsuć humor), wszędzie gdzie były dzieci (czyli w wioskach Majów).

Czy jest miejsce do którego nie chcielibyście już wrócić z dziećmi?

Na pewno to rosyjskie drogi z policjantami, którzy zatrzymywali nas średnio co pół godziny, żeby próbować wymusić jakieś łapówki (ale to wtedy, kiedy jedzie się samochodem na obcej - polskiej - rejestracji). Nie mamy ochoty tam wracać samochodem, ani sami, ani z dziećmi. Jest też kilka hosteli, gdzie spotkaliśmy zbyt wiele pluskiew czy prusaków, tam też bym wolała nie wracać. Ale my w ogóle nie lubimy wracać za bardzo. Pierwsza podróż wokół Morza Czarnego była pętelką też z tego powodu: że zawsze do przodu, inną drogą. Druga: przez Amerykę Środkową: z góry do dołu - też. Bo co tu wracać - tyle miejsc jest jeszcze do zobaczenia!

family

family

family

family

link: blog thefamilywithoutborders.com

 

Copyright © 2012-2013 ŁADNE BEBE | Created by WebProjekt

Serwis stosuje się pliki cookies, które są zapisywane na dysku urządzenia końcowego użytkownika w celu ułatwienia nawigacji oraz dostosowania Serwisu do preferencji użytkownika. Szczegółowe informacje o plikach cookies znajdziesz w Polityce Prywatności. Zablokowanie zapisywania plików cookies na urządzeniu końcowym lub ich usunięcie możliwe jest w po właściwym skonfigurowaniu ustawień przeglądarki internetowej. Więcej o blokowaniu i usuwaniu plików cookies znajdziesz w Polityce Prywatności. Zablokowanie możliwości zapisywania plików cookies może spowodować utrudnienia lub brak działania niektórych funkcji Serwisu. Niedokonanie zmian ustawień przeglądarki internetowej na ustawienia blokujące zapisywanie plików cookies jest jednoznaczne z wyrażeniem zgody na ich zapisywanie.